|
Biuletyn Federacji Polonijnych organizacji medycznych |

Nr 3/2000 (17) wrzesien 2000
W dzisiejszym numerze:
Ř Od Redakcji – Ewa Teslar i Andrzej Klobukowski
Ř Lista rzecznikow prasowych Federacji
Ř Zebranie Rady Federacji – Janusz Kasina
Ř Wspanialy Kongres – podsumowanie dyskusji internetowej – Jakub Bodziony
Ř Swiatowy Kongres Polonii Medycznej – Maria Holownia
Ř Komunikat z Berlina – Florian Forycki
Ř Lato w Bielcach – Andzela Bogucka
Ř IV Europejski Bal Lekarzy
Ř Rodacy w Gruzji – Janusz Kasina
Ř Milosz – Alina Wohlrap
Ř Doniesienia zza oceanu – Marek Gawrysz
Ř Kalendarz wydarzen
Szanowni czytelnicy, drogie Kolezanki i Koledzy.
Przejmujac zaszczytna funkcje redaktora biuletynu Federacji, chcialbym podziekowac zarzadowi za powierzone mi zaufanie. Mam nadzieje, ze uda mi sie rownie wzorowo poprowadzic biuletyn, tak jak to czynila poprzednia ekipa redakcyjna. Serdeczne podziekowania skladam przede wszystkim Ewie Teslar za trud wlozony w redagowanie biuletynu i oferte pomocy w redagowaniu kolejnych numerow. Tworzac biuletyn dokumentujemy nie tylko dzialalnosc Federacji czy dzialalnosc nalezacych do niej zwiazkow, lecz sami wpisujemy sie do kart historii. Dlatego wazne jest abysmy zaistnieli i pozostali nie tylko na stronach internetu, ktore jednym kliknieciem wymazuja nas z pamieci nie tylko komputera, ale w formie materialnej, papieru. Tworzac dotychczas biuletyn Niemiecko-Polskiego Towarzystwa Medycznego w Berlinie, wydawalem go wlasnie w takiej prozaicznej formie. Biuletyny przetrwaly do dzis, leza na polkach, bez strachu o internetowe wirusy. Niestety, drukowanie kolejnych numerow tu w Berlinie wiazaloby sie nie tylko z ogromnym nakladem pracy, ale i z poteznymi kosztami przesylki. Uwazam, iz na rzecznikach prasowych i zarzadach poszczegolnych kol czy towarzystw powinna spoczywac odpowiedzialnosc za drukowanie (fotokopiowanie) biuletynu. Tradycja w berlinskich biuletynach byly umieszczanie w nich informacji o czlonkach naszego zwiazku. Byly to tresci o nas samych, te osobite i te bardziej oficjalne. Dzieki biuletynowi federacyjnemu mamy wspaniala okazje, aby wzajemnie lepiej sie poznac, wymienic nie tylko poglady i adresy ale nawiazac wspaniale osobiste kontakty. Chcialbym juz
w nastepnym numerze przedstawic jedno z 16 towarzystw, jego historie, czlonkow jego zarzadu, portety ludzi, ktorzy ten zwiazek tworza. O materialy prosze juz dzis wszystkich czytelnikow, a przede wszystkich nizej wymienionych rzecznikow prasowych. Teksty artykolow ogloszen czy reklam prosze z przyczyn technicznych (na razie) przysylac, nie uzywajac do ich redagowania polskich liter.
Co do mojej osoby: Nie mam absolutnie zadnego wyksztalcenia dziennikarskiego. Wydawaniem biuletynow zajmuje sie amatorsko, za wszystkie bledy i „nieprofesjonalizm“ z gory przepraszam. Od 17 lat zajmuje sie medycyna, jestem internista, studiowalem w Szczecinie
i w Bydgoszczy, pracuje w klinice rehabilitacyjnej, jestem zonaty i mam16-letniego syna.
Zyczac przyjemnej lektury chcialbym jeszcze tylko, zacytowac slowa wspolredaktora berlinskiego biuletynu dr Michala Godla: „Waznosc slowa pisanego uchroni je od zapomnienia“.
Zapraszam do wspolpracy.
A. Klobukowski
1- Anglia: Anna Lewandowska, mailto:anialew@btinternet.com
2- Szwecja: Janusz Kasina: mailto:j@kasina.pp.se
3- Lille- Francja: Andrzej Burzynski: mailto:dr.andrzej@burzynski.com
4- Paryz- Francja: Ewa Teslar mailto:e-teslar@worldnet.fr
5- 5-Chicago: Marek Gawrysz: mailto:drgawrysz@msn.com
6- Washington: Dorota Majewska mailto:vinellus@aol.com
7- Berlin - Niemcy Florian Forycki mailto:flor.forycki@berlin.snafu.de
8- Krefeld - Niemcy Zbigniew Kostecki mailto:z.kostecki@t-online.de
9- Lwow- Ukraina Maria Tarnowiecka
10- Wilno-Litwa Halina Mikszo mailto:polsana@takas.Lt
11- Rep. Czeska :Jozef Slowik mailto:slowikj@telecom.cz
12- Baranowicze- Bialorus Maria Syczewska
13- Grodno - Bialorus Maria Holownia, internet : Andrzej Szpakov mailto:spakov@grsu.grodno.by dla obu stow z Grodna i Baranowicz;
14- Moldawia - Andzela Bogutska mailto:bogutska@beltsy.md
15- St Petersburg Ernest Walkowicz mailto:asmcode@chat.ru
16- Zakarpacie -Aleksander Pulyk mailto:mlem@univ.uzhgorod.ua
Zebranie Rady Federacji
Zebrania Rady, w sklad ktorej wchodza delegaci wszystkich zwiazkow nalezacych do Federacji, sa kulminacyjnymi punktami pracy kolejnych zarzadow Rady Federacji. W pierwszych latach naszej dzialalnosci spotykalismy sie co roku. Od czterech lat raz na dwa lata, w przyszlosci bedziemy spotykac sie nie rzadziej niz co trzy lata.
Zebrania Rady maja podwojne znaczenie. Po pierwsze spotykamy sie, zeby podsumowac okres poprzedzajacy zebranie oraz zeby dyskutowac i podejmowac decyzje co do naszej przyszlosci. Po drugie spotykamy sie, po to zeby lepiej poznac sie, poglebic dawne zajomosci i przyjaznie, nawiazac nowe. Charakter i znaczenie zebran Rady zmienia sie. Spotkania z pierwszych lat istnienia Federacji byly poprzedzone oczekiwaniem czasem niepewnoscia, byly pelne emocji, odbywaly sie w poczuciu koniecznosci zalatwienia spraw, podjecia ustalen. Od 4 lat w zwiazku ze zmiana charakteru pracy Zarzadu miedzy zebraniami sa one, odwaze sie powiedziec, mniej istotne. Zarzad, dzieki Konferencjom Korespondencyjnym, Biuletynowi Federacji, obecnosci na stronach internetu, a przede wszystkim dzieki poslugiwaniu sie e-mailem, ma ciagly kontakt z czlonkami organizacji wchodzacych w sklad Federacji. Decyzje podejmowane sa bez oczekiwania na kolejne zebranie ktere odbedzie sie za rok czy za dwa lata. Z tego punktu widzenia mozna bez watpienia stwierdzic,ze praca Federacji nie traci na intensywnosci z racji niezbyt czestych spotkan, toczy sie ona w sposob ciagly.
Pozostaje jednak drugi jakze istotny aspekt spotkan. Chcac wspolnie dazyc do celu, chcac poswiecac swoj czas i sily dla innych powinnismy jednak spotykac sie, moze niezbyt czesto, bo to prozaicznie rzecz biorac kosztuje i zajmuje duzo czasu, jednak spotykac sie chcemy i powinnismy.
W tym roku, po zakonczeniu Kongresu, dnia 04 czerwca odbylo sie kolejne zebranie Rady Federacji. Na zebraniu omawiano szczegoly wspolpracy miedzy polonijnymi zwiazkami medycznymi, dokonano zmian w Statucie zmieniajac kadencje zarzadu z dwu- na trzyletnia oraz wybrano nowy zarzad w skladzie: prezes - dr Jakub Bodziony z Homburga, wiceprezes - dr Marek Rudnicki z Chicago, sekretarz - dr Halina Miksza z Wilna oraz skarbnik - dr Jozef Mazurek z Chicago. Na zebraniu potwierdzono priorytety naszych dzialan na przyszlosc. Zgodnie z wynikami ankiety ogloszonymi przez Zarzad glownymi celami dzialan Federacji bedzie pomoc dla polonijnych organizacji medycznych na Wschodzie oraz osiagniecie niezaleznosci finansowej Federacji.
W tym samym dniu, 4 czerwca, niezaleznie od spotkania Rady, uplynal termin glosowania korespondencyjnego w wyniku ktorego Federacja zmienila nazwe z "Federacja Polskich Organizacji Medycznych na Obczyznie" na "Federacja Polonijnych Organizacji Medycznych". Zmiana miala na celu uproszczenie nazwy oraz jej oddramatyzowanie poprzez pominiecie slowa "obczyzna".
Janusz Kasina
Wydarzeniem biezacego roku, dla Polonii Medycznej, byl bez watpienia Kongres, ktory odbyl sie w Warszawie w dniach 1 - 4 czerwca 2000. Kongres zostal po raz pierwszy przygotowany przez Federacje we wspolpracy z Naczelna Izba Lekarska. W miedzyczasie na internetowej liscie dyskusyjnej PolMed odbyla sie wymiana opinii na temat organizacji i przebiegu Kongresu. Pozwalam sobie podsumowac ta dyskusje, wydaje mi sie to ciekawsze niz jednostronne sprawozdanie z Kongresu. Takiego sprawozdania zreszta jednoosobowo nie mozna zrobic, poniewaz kazdy z nas ogladal tylko wycinek Kongresu.
Bogdan Nowak z Nowego Jorku napisal:
Wspanialy zjazd. Swietnie zorganizowany, wszystko szlo jak z platka. Wyobrazam sobie ile to wysilku wlozyli w to organizatorzy polscy i nasi "zagraniczni" koledzy. Serdecznie dziekujemy. Czesc naukowa: swietne prezentacje kolegow z zagranicy, podobal mi sie format - krotkie 10-15 minutowe streszczenia ze slajdami. Wszystkie byly interesujace. Najbardziej zaciekawily mnie prezentacje Dres. Bodzionego, Kasiny, Rudnickiego, Kubika. Duzo sie dowiedzialem. Polscy wykladowcy tez wysokiego kalibru i wybrali swietne, aktualne i interesujace tematy. Bardzo, bardzo udane, gratuluje. Gdybym mogl cos dodac to dodalbym:
a) troche wiecej miejsca na dyskusje, pytania i odpowiedzi.
b) b. ROZSZERZYC CZESC TOWARZYSKA, zeby bylo wiecej okazji sie poznac, zaprzyjaznic z kolegami. Mimo ze codziennie bylo jedno przyjecie wydawalo mi sie ze to za malo, dodalbym np. chociaz jeszcze jeden „coctail" popoludniowy i gdyby jeszcze byl ktos w rodzaju moderatora zeby ulatwiac przedstawianie sie, nawiazywanie nowych znajomosci. W ogole dodalbym jeszcze caly jeden dzien do zjazdu. Zjazd byl tak dobry ze zdecydowanie za krotki. Swobodnie mozna podniesc oplate z $ 250 na $ 400 lub wiecej (dla kolegow z zachodu) zeby przedluzyc zjazd o jeden dzien i dodac wiecej przyjec, koktaili.
Z kolei Stan Zemankiewicz z Florydy ma na temat oplaty kongresowej inne zdanie:
„Zjazd zorganizowany swietnie prowadzony jeszcze lepiej, tylko pytanie kogo na to stac? Jesli sie tego nie zmieni to trzeba pomyslec o tanszej alternatywie“.
Jarek Kosiaty z Warszawy pisze nastepujaco: „Kongres byl wspaniala okazja poznania nowych Kolegow i Kolezanek pracujacych m.in. na Litwie, Lotwie, Bialorusi, Ukrainie, w Rosji, Czechach, Niemczech, Francji, Republice Poludniowej Afryki, Kanadzie i USA.
Juz w pierwszym dniu odbylo sie nieformalne spotkanie przyjaciol,ktorzy od dluzszego czasu znali sie jedynie z internetowych list dyskusyjnych (mialem wtedy zaszczyt i przyjemnosc po raz pierwszy bezposrednio porozmawiac z osobami, ktorych listy czytam od kilku juz lat). Sesje kongresowe takze byly zrodlem wielu cennych informacji. Moja uwage zwrocila m.in. bardzo ciekawie prowadzona sesja pt. "Aktualne aspekty kosztow, finansowania i organizacji systemu ochrony zdrowia", gdzie szczegolowo omowione zostaly zasady organizacjii funkcjonowania systemow opieki medycznej w USA ( Christopher K. Kubik ), Niemczech ( Jakub Bodziony) oraz w Francji ( Ewa Teslar ). W sesji przedpoludniowej na uwage zaslugiwaly m.in. wystapienia „Export of Managed Care: oferta czy zagrozenie?" (Marek Rudnicki z USA) oraz „Koniec ery obfitosci - polityka ograniczania wydatkow na ochrone zdrowia w panstwach Unii Europejskiej“ ( Piotr Mierzewski, Rada Europy, Dpt. Polityki Zdrowotnej, Strasburg, Francja ). W sesji internetowej natomiast powszechne zainteresowanie wzbudzilo wystapienie „Internet jako okno na swiat i eliksir zycia dla pacjentow w podeszym wieku“ ( Z. Eysymontt, I. Theuer, E. De Coster,M. Mierczi, GCR "Repty" z Ustronia ). Otoz dotyczylo ono projektu finansowanego przez Komisje Europejska, zwiazanego ze zorganizowaniem klubu internetowego w szpitalu w Ustroniu, klub ten jest adresowany do pacjentow.“
Z mojej strony ( Jakub Bodziony ) padly nastepujace uwagi:
Problem
finansowania jest niewatpliwie kluczowym problemem kazdego Kongresu. Oplata
kongresowa byla skalkulowana naprawde oszczednie, 250 $ obejmowalo koktail
powitalny (30 $), bankiet (50 $) i koktail pozegnalny (30$), wszystko to po
kosztach relatywnie niskich na Warszawe. Reszta to materialy kongresowe,
oplaty za sale, autobusy itp. itd. Wprowadzilismy zasade, ze kazdy placi taka
sama kwote, niezaleznie czy z Zachodu, Polski czy ze Wschodu, a dla tych
ktorych nie stac probojemy zalatwiac stypendia, i mysle ze jest to najlepsze
rozwiazanie, poniewaz stawia jasno problem kosztow. A trzeba pamietac, ze
pieniadze na oplacenie sal, bankietow, firm organizujacych przejazd trzeba
wplacic zaliczkowo przed Kongresem, Polska nie jest juz krajem
socjalistycznym. Prosilem wielokrotnie o oferty fundowania stypendiow dla
kolegow ze wschodu, nie wplynela zadna oferta. Jedynym ktory oplacil oplate
zjazdowa za kolegow ze wschodu byl Stan Zemankiewicz, a stypendium to duzo
wiecej, bo tez koszty hotelu. Tak, ze z ta szczodrobliwoscia kolegow z zachodu
jest roznie. Dobrze ze polski Senat, w szczegolnosci pani marszalek i komisja
d/s Polonii pomogla finansowo, mozna bylo zaprosic ok. 130 kolegow ze wschodu.
Mowiac o wkladzie senatu, nie nalezy zapominac o wkladzie Izb Lekarskich,
ktore ufundowaly stypendia dla uczestnikow z Polski.
Co do czesci naukowej: jeszcze sie taki nie urodzil co by wszystkim dogodzil.
Osobiscie
uwazam, ze Kongres nie powienien aspirowac do prezentowania wysoce
specjalistycznych osiagniec naukowych, i tak ten Kongres byl przygotowany.
Sesja patogeneza choroby nowotworowej – wklad Polakow w Kraju i za Granica
byl przygotowany jako seria wykladow o charakterze nauczajacym i przegladowym,
prezentowanym przez rzeczywiste autorytety w tej dziedzienie. Podobnie z sesja
poswiecona aktualnym aspektom kosztow, finansowania i ochrony zdrowia. Z
drugiej strony Kongres powinien dac mozliwosc prezentacji rowniez lekarzom ze
wszystkich osrodkow polonijnych, stad kryterium wysokiej wartosci naukowej nie
moze byc jedynym kryterium doboru prac i tak tez bylo w przypadku tego
Kongresu. Komitet Programowy staral sie maksymalnie umozliwic wystapienie
kolegow z Europy wschodniej, w wielu przypadkach pomagal autorom w
odpowiedniej prezentacji pracy, co zaowocowalo 36 referatami i 75 posterami
oraz 111 stypendiami o wartosci ok 500 $, umozliwiajacymi pierwszym autorom
prac aktywny udzial w Kongresie. Dodatkowo przyznano szereg stypendiow
dzialaczom Polonii medycznej, nie bioracym czynnego udzialu w Kongresie.
Ustalenie kryteriow przydzialu stypendiow jest trudne, zawsze beda
niezadowoleni. Wybrana formula finansowania w pierwszej kolejnosci osob
przedstawiajacych referat wydaje sie najbardziej logiczna, tym niemniej
zastrzezenia beda mialy osoby tez chcace przyjechac na
Kongres,
a nie przedstawiajace referatu. Nie zapominajmy, ze Kongres, zgodnie z
tradycja jest Kongresem calej Polonii Medycznej, a nie tylko Polonii
zrzeszonej w Federacji Polskich Organizacji Medycznych, w zwiazku z czym
niezadowolenie z uzyskania stypendiow przez osoby nie bedace czlonkami
Zwiazkow sfederowanych nie jest w pelni, moim zdaniem, uzasadnione. Z drugiej
strony nalezy nagradzac aktywnosc w zwiazkach, w zwiazku z czym prawdopodobnie
najlepszym rozwiazaniem bedzie przekazanie pewnej puli stypendiow (np. 10%) do
bezposredniego rozdzialu przez zainteresowane Towarzystwa Medyczne. Federacja
nie moze jednak narzucac sposobu rozdzielanie stypendiow fundatorowi, ma on
tez prawo ustalenia swoich kryteriow. Trzeba tez pamietac, ze wielkosc puli
pieniedzy przeznaczonych na stypendia do rozpoczecia Kongresu nie zostala
jednoznacznie okreslona, co tez ograniczylo powaznie mozliwosc manewru Osrodka
Polonii przy Naczelnej Izbie Lekarskiej.
Mam tez nadzieje, ze sytuacja gospodarcza w krajach lezacych na wschod od granicy polskiej polepszy sie na tyle, ze bedzie mozliwe uzyskiwanie wlasnych srodkow i poszukiwanie wlasnych sponsorow. Lacze tez duze nadzieje z Federacyjnym Funduszem Pomocy, ktory zgodnie z projektami przedwyborczymi, bedzie prowadzony przez wiceprezesa Federacji, odpowiedzialnego za fund raising. Byc moze z tego Funduszu da sie w przyszlosci dofinansowac Fundusz Kongresowy. Dla mnie najwiekszym komplementem byla opinia organizatorow I, II, i III Kongresu, ktorzy stwierdzili, ze udalo sie przeprowadzic ten Kongres niezwykle kulturalnie z uniknieciem klotni, sprzeczek i zbednych dyskusji, czesto obserwowanych poprzednio.
Jezeli jestesmy juz przy kulturze: organizatorzy zapewnili mozliwosc zakupienia biletow na imprezy kulturalne w stolicy. Mnie udalo sie dostac na wystep teatru Kwadrat z Janem Kobuszewskim w roli glownej - i tylko dla tego wystepu oplacilo sie wydanie sporej sumy pieniedzy i przyjazd do Warszawy. W ogole Warszawa bardzo sie zmienila na korzysc, stala sie bardziej europejska, niestety rowniez pod wzgledem cenowym. Nie zmienilly sie tylko warszawianki, urodziwe jak zwykle.
A wiec do nastepnego spotkania w Warszawie, a moze wczesniej
Jakub Bodziony
Swiatowy Kongres Polonii Medycznej
W dniach 1- 4 czerwca 2000 roku po raz czwarty odbyl sie Swiatowy Kongres Polonii Medycznej. Wzielo w nim udzial prawie 400 polskich lekarzy z Europy, Azji, Ameryki Polnocnej i Afryki. W kongresie uczestniczyli takze lekarze z Polski. W br. Czestochowa, ktora goscila poprzednie trzy kongresy, przekazala role gospodarza, Warszawie.
Organizatorami IV Kongresu byly: Naczelna Izba Lekarska i Rada Federacji Polskich Organizacji Medycznych na Obczyznie. Ogromne wsparcie otrzymano ze strony Senatu RP, ktory zawsze pomaga w podtrzymywaniu wiezi pomiedzy lekarzami - Polakami mieszkajacymi poza granicami Polski. Honorowy patronat nad kongresem objela Marszalek Senatu RP prof. Alicja Grzeskowiak. Jedna z najliczniejszych grup byla grupa lekarzy z Bialorusi, w sklad ktorej weszli przedstawiciele wszystkich obwodow republiki. Zaszczyt uczestnictwa w IV Kongresie mialo 19 osob z Polskiego Towarzystwa Lekarskiego na Grodzienszczyznie.
Osoby te w trakcie sesji tematycznych przedstawily swoje referaty. Duze zainteresowanie wzbudzila ciekawie prowadzona sesja „Aktualne aspekty kosztow, finansowania i organizacji systemu ochrony zdrowia", gdzie szczegolowo omowiono zasady organizacji i funkcjonowania systemu opieki Zdrowotnej w USA, Wielkiej, Brytanii, Niemczech, Moldawii, Rosji, a takze na Litwie i Bialorusi oraz w innych panstwach Zachodniej i Wschodniej Europy. Na uwage zaslugiwaly m. in. wystapienia lekarzy z Grodna: Teresy Roman, Ireny Kidzik, Andrzeja Szpakowa i innych. Znaczna czesc obrad poswiecona byla najwazniejszym problemom wspolczesnej medycyny, m. in. wykrywaniu i zwalczaniu raka, leczeniu chorob ukladu krazenia, cukrzycy i otylosci. Dyskutowano takzeo wprowadzaniu i wykorzystywaniu w szpitalach komputerow i sieci Internet. Dyskusje, rozmowy towarzyskie i spotkania trwaly nie tylko podczas sesji naukowych, ale i podczas uroczystosci otwarcia w Teatrze Polskim oraz podczas przyjecia w restauracji Belweder w Lazienkach i na pozegnalnym koktajlu na Zamku Krolewskim. Uczestnicy mogli skorzystac z wycieczek po Warszawie, Wilanowie i Zelazowej Woli. Organizatorzy stworzyli referentom, sluchaczom i zaproszonym gosciom wspaniale mozliwosci wymiany doswiadczen i kontaktow towarzyskich, zapewnili luksusowe warunki zamieszkania. Kongres byl wspaniala okazja do poznania nowych przyjaciol. Niektorym uczestnikom za aktywny udzial w zjednoczeniu lekarzy polskich mieszkajacych poza granicami Polski, zostaly wreczone medale pamiatkowe Hipokratesa. Wsrod wyroznionych byli i nasi koledzy - Kazimierz Jodkowski i Kazimierz Konkol.
Jestesmy wdzieczni! Lekarze z panstw bylego Zwiazku Radzieckiego mogli uczestniczyc w kongresie dzieki pomocy Senackiej Komisji Spraw Emigracji i Polakow za Granica, Naczelnej Izby Lekarskiej oraz Stowarzyszeniu Wspolnota Polska". Jestesmy wdzieczni wszystkim powyzszym instytucjom oraz organizacjom za troske i wsparcie lekarzy - Polakow z Bialorusi. W szczegolny sposob chcemy podziekowac Bozenie Pietrzykowskiej z Naczelnej Izby Lekarskiej, dr. Januszowi Kasinie ze Szwecji oraz Jakubowi Bodzionemu – nowo obranemu prezesowi Federacji POMnO - za otwarte serce, chec pomocy i olbrzymi trud w przygotowaniu i organizacji tak waznego dla nas przedsiewziecia.
Maria Holownia
Komunikat z Berlina
Tak sie zlozylo, ze niemal rownoczesnie z wyborami do zarzadu federacyjnego
w Warszawie odbyly sie w Berlinie wybory nowych przedstawicieli polskiego
srodowiska medycznego . Zebranie,
ktore odbylo sie dnia 24.5.2000 sluzylo wylacznie sprawom organizacyjnym w tym
glownie wyborowi zarzadu. Zgodnie
z tradycja mialo ono miejsce w
polskiej ambasadzie na Unter den Linden. Wynikiem spotkania jest
nowo kreowany zarzad w skladzie: dr Andrzej Morawski prezes, dr Andrzej Klobukowski i prof. Jan Zierski v-ce
prezesi. Dr Klobukowski po raz kolejny objal funkcje skarbnika a kol. Bozena
Pietrzak po raz wtory funkcje sekretarza. Czlonkami nowego zarzadu zostali :
dr Michal Godel, kol. Alina Wohlrapp, dr Leszek Chelminski i dr Z Florian
Forycki.
W zasadzie zmiany osobowe sa niewielkie i mozna liczyc sie z pewnego rodzaju ciagloscia dzialalnosci naszego towarzystwa. Nowych impulsow oczekujemy od prezesa, podstawy natury administracjnej w osobie skarbnika i sekretarza beda mialy swoja kontynuacje, nowe twarze w zarzadzie nie naleza juz do nowych i przedstawiane byly juz w naszym biuletynie.
W ostatnim czasie, mimo sezonu „ogorkowego“ dyskutowalismy na radzie naszego zarzadu sprawe biuletynow; naszego i federacyjnego. Zgodnie z moimi staraniami i zalozeniami dokonalismy przydzialu funkcji w tym zakresie. Jak juz przekazywalem w Warszawie podjelismy sie wspolredagowania biuletynu, my tzn. Berlin i ja jako ten, ktory Berlin reprezentowal. Ci , ktorzy mieli w rekach jeden z naszych biuletynow mogli sie zorientowac, ze glownym jednak motorem naszego biuletynu jest dr Klobukowski , ktory zgodnie z moimi oczekiwaniami i wola zarzadu podjal sie dzialania w kreowaniu biuletynu federacyjnego. On zatem bedzie naszym rzecznikiem prasowym i wspoltworca biuletynu federacyjnego. Prosze zatem o przekazywanie materialow do biuletynu na nasze dwa adresy bo jak na razie bede Andrzejowi z uwagi na moja dotychczasowa role, pomagal. Nie rezygnujemy ze swojej lokalnej biuletynowej informacji i zanalezlismy rozwiazanie , ktore zarowno nasze lokalne jak i potrzeby federacji uwzglednia. Do biuletynu federacji dolaczany bedzie dodatek specjalny, ktory jak mysle dostepny bedzie w zasadzie tylko naszym czlonkom jako ze traktowac bedzie o sprawach lokalnych. Tym sposobem sprawiamy, ze biuletyn w swej pelnej, takze ponadregionalnej formie docierac bedzie do naszych czlonkow . Kwestia tak jak pamietacie byla wielokrotnie przedmiotem dyskusji internetowych .
Lato mija i prawdopodobnie czesc z czytelnikow biuletynu spedzala urlopy w Polsce. Dla tych ktozy mieli ta przyjemnosc i dla tych, ktorzy to odlozyli na pozniej, maly przyczynek poetycki, ktory moze choc na chwile oderwie Was od codziennosci.
Zatem na zakonczenie naszego komunikatu krotki wiersz Krzysztofa Cislowskiego pt. Lipiec. Jeszcze nie publikowany; swiezy i cieply jak tylko lipiec byc moze.
Jest we mnie marzenie zagrzebane
spokoju serca i ciala i o Tobie
zapachu laki jak morze wezbranej
i o korze brzozowej zapisanej tak sobie.
chacie wsrod pol okopanej zbozem
zbrzeczanym sadzie pszczela kszatanina
gdzie hamak zamyslony moze byc lozem
a rosa bolu glowy polopiryna.
Piele moj nerwowy ogrod wyobrazni,
grabie go dalekim klekotem bociana
zyje z wonia obory w przyjazni
i sieje usmiechy na grzedach od rana.
Zaczytuje sie w wierszach rozfruwanych
lezac spleciony z czterolistna koniczyna,
nie ceruje chmur wiatrem poszarpanych
i ciesze sie, tak ciesze kazda godzina.
Z cyku: lipiec, K. Cioslowski
przygotowal Z F Forycki
Polskie Towarzystwo Medyczne w Moldawii
Lato w Bielcach
14 czerwca, po powrocie z Kongresu, wyjechalam z dziecmi St. Dom Polski w Bielcach na wspaniala wycieczke w stepy Akkermanskie sladami Mickiewicza, organizowana przez nasze p. nauczycielki jezyka polskiego P. Wande Burek i P. Anne Szarek . Zwiedzilismy twierdze Akkerman, moldawska nazwa jest Cetatea Alba (co znaczy biala twierdza), wybudowal ja Alexandru cel Bun jeszcze w XIVw. Potem zdobyli ja Turcy, zmienili nawet nazwe na Akkerman (co tez znaczy biala twierdza). Twierdza stoi na limanie Dniestrzowskim, a w jej okolicach tuz pod powierzchnia ziemi, lezy antyczne miasto Tyra ( 2000 lat), Trwaja tam teraz prace archeologiczne. Po II wojnie Akkerman nalezy do Ukrainy. Adam Mickiewicz podrozowal po stepach Akkermanskich i takze zwiedzil ta stara twierdze. Skonczylismy wycieczke nad Morzem Czarnym, gdzie dzieci ladnie sie opalily. Caly ten wyjazd nam sponsorowala Wspolnota Polska z Krakowa. Na lipiec zaplanowany jest wyjazd dzieci, chorych na astme, do Kaczycy. Kaczyca to rumunska wies, gdzie sie podobno objawila sie Matka Boska. Tam tez znajduje sie Dom Polski oraz stara kopalnia soli, gdzie nasze chore dzieci beda w celach leczniczych spedzac kilka godzin na dobe. Sa gory, las, czyste powietrze,zrodla i wspaniale krajobrazy. Okolice zamieszkuje duza liczba Polakow, ktorzy uprzejmie zgodzili sie, przyjac dzieci pochodzace z biednych rodzin.
Dzieci z tych rodzin, ktorych nie stac na paszporty zagraniczne, udaja sie na kolonie do Polski.
A my zostajemy ze swymi podopiecznymi z Hospicjum. W lipcu zaplanowalismy dwie imprezy dobroczynne na cele Hospicjum: Wieczor Polskiej muzyki klasycznej (organizujemy razem z Klubem Biznesmenow Polskich) i Wielka Wyprzedaz Letnia (bedziemy sprzedawac swoje uzywane letnie rzeczy, kapelusze, okulary sloneczne itd. Mam nadzieje ze wszystko nam sie uda. Juz arendowalam pomieszczenie dla gabinetu medycznego w Nowych Bielcach, wkrotce zaczniemy tam pracowac, mimo ze brakuje nam sprzetu medycznego. Szukamy takze pomieszczenia na przychodnie.
O wyjezdzie na urlop nie mozemy nawet marzyc, poniewaz po jednotygodniowym strajku otrzymalismy tylko swoja pensje za luty i obietnice, ze we wrzesniu juz bedziemy ja otrzymywacregularnie. Do wrzesnia pensja jest „zamrozona”, tak wiec musimy pracowac dalej za darmo.
O sierpniu napisze innym razem.
Andzela Bogucka.
Lekarze polscy z Gruzji, uczestniczacy w IV Kongresie zwrocili sie do Federacji z prosba o przekazanie ich apelu o pomoc. Apel ten jest juz znany wiekszosci z nas, jako, ze przekazywalismy go za posrednictwem internetu. Przytocze jednak obszerne fragmenty listu skierowanego do nas wszystkich przez polskich lekarzy z Gruzji:
"Szanowni Koledzy,
My, lekarze Zwiazku Polonii Medycznej w Gruzji, zwracamy sie do Was - lekarzy polskich rozsianych po calym swiecie z apelem o pomoc.
Wspolnota polska w Gruzji ( ok. 4 mln mieszkancow) liczy 5-6 tys. Osob. Korzenie jej siegaja poczatkow XIX wieku. Od tego to okresu Polacy, przede wszystkim potomkowie zeslancow politycznych, stali sie nieodlaczna czescia socjalnego i kulturalnego zycia kraju.
W dzisiejszej, dotknietej od lat ostrym kryzysem ekonomicznym Gruzji, tutejsi Polacy, jak
i wiekszosc mieszkancow tego kraju, zostali pozbawieni elementarnej opieki socjalnej. Przy srednich poborach ok. 15 USD (czesto w ogole nie wyplacanych) mieszkancy Gruzji pozbawieni sa jakichkolwiek ulg na uslugi medyczne i lekarstwa. Sytuacja ta najbardziej odbija sie na ludziach starszych i dzieciach. Najwiekszym niebezpieczenstwem jest rozprzestrzeniajaca sie w szybkim tempie choroba gruzlicza. Stanowi ona jeden z najpowazniejszych problemow socjalnych w naszym kraju.
Wedlug oficjalnych, wydaje sie znacznie zanizonych danych, w 1998 r. Stwierdzono 8388 przypadkow gruzlicy pluc (na 1000 mieszkancow - 162,57) i 1614 innych form gruzlicy w tym pogruzliczego zapalenia opon mozgowych u dzieci w 1995 r. - 33 przypadki, w 1966 r. - 22,
w 1997 r. - w pierwszym polroczu - 23, w 1998r. - 58 przypadkow.
Jestesmy wstrzasnieci wynikiem badan przeprowadzonych wiosna tego roku wsrod uczniow Polskiego Centrum Edukacyjnego w Gruzji. Stwierdzilismy, ze 30% uczniow jest zainfekowanych lub chorych na gruzlice. Ciezkie warunki w jakich zyja rodziny tych dzieci, powszechne niedozywienie, awitaminoza, brak srodkow na zagwarantowanie dzieciom wyjazdow na odpoczynek, utrudniaja nam walke z ta grozna choroba. Zwiazek nasz jest organizacja spoleczna, wszyscy niesiemy bezplatna pomoc, nasze zarobki, czesto w ogole nie wyplacane, nie pozwalaja nam na zakup niezbednych lekow, czy nawet kliszy rentgenowskiej. Pierwsze badania
i pierwsza pomoc moglismy okazac dzieciom dzieki wsparciu Ambasady RP w Tbilisi i Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Niestety, zdolalismy przebadac tylko czesc dzieci i mlodziezy naszej wspolnoty. Oprocz tego pozostaje jeszcze bolesny problem ludzi starszych, czesto odzywiajacych sie jedynie chlebem. Mamy nadzieje, ze uda nam sie dotrzec z nasza pomoca takze do nich. Zamierzamy rowniez podjac prace w prowincjach Gruzji, gdzie zamieszkuja duze skupiska Polakow. Miesiac temu, bezradni, odprowadzalismy w ostatnia droge kolejna ofiare tej groznej choroby - mlodego i lubianego przez wszystkich aktora - Stanislawa Krasawickiego.
My, lekarze polscy, czujemy sie w obowiazku prosic o pomoc i niesc ja naszym krajanom
w sytuacji, gdy kraj ich zamieszkania nie jest w stanie im jej okazac.
Pilnie poszukujemy srodkow na zakup kolejnych partii szczepionek przeciwgruzliczych, lekow, kliszy rentgenowskich, witamin, antybiotykow, a takze mozliwosci finansowania wyjazdow sanatoryjnych dla chorych dzieci.
Apelujemy takze o pomoc humanitarna w postaci podstawowych produktow zywnosciowych.
Wyrazamy nadzieje, ze Wy, Szanowni Koledzy, nie pozostawicie nas samotnych w tej trudnej dla nas i naszej wspolnoty, walce z choroba gruzlicza.
Lekarze Zwiazku Poloniii Medycznej w Gruzji“
380076 Tbilisi
69 Barnova Str.
Gruzja – Georgia
Zgloszenie na
IV BAL – 2000
Polskie Towarzystwo Medyczne w Niemczech
Polnische Medizinische Gesellschaft in Deutschland e.V.
Towarzystwo zarejestrowane * Ostwall 97, D-47798 Krefeld
Tel.: 02151-613013 Fax.: 02151-608802 E-mail: kostecki@via.de
Adres w Interncie: http://www.ptm-d.com
___________________________________________________________________________
IV EUROPEJSKI BAL L E K A R Z Y - XXI Bal Medykow
Po zapoznaniu sie z ponizszym regulaminem zglaszam nastepujace osoby na
IV Europejski Bal Lekarzy w Düsseldorf-Neuss :
Koszt udzialu w Balu 150 DM (dla osob z zagranicy i czlonkow PTM 120 DM)
___________________________________________________________________________
Nazwisko
/ imie
/ Fax.
/ Tel.
/ Ilosc osob
Udzial w wycieczce na Medice, lub do Centrum handlowego w Neuss jest mozliwy
w zakresie wlasnym.
Rezerwacje
hoteli nalezy dokonac indywidualnie na wlasna odpowiedzialnosc pod nastepujacymi
numerami telefonow:
Swissotel ****(miejsce balu)
Rheinallee 1, 41460 Neuss,
Tel.:02131-7700, Fax: 02131-771367
http://www.swissotel.com
Pokoj jednoosobowy - 25/26 listopad 169 DM
Pokoj dwuosobowy - 25/26 listopad 199 DM
Comfort Hotel ***(odlegly 900 m od Swissotel)
Hammer Landstraße 89, 41460 Neuss
Tel.: 02131-12588-0, Fax: 02131-12588-11
E-mail: comfort.neuss@gmx.de
http://www.choice-hotels.de
Pokoj jednoosobowy - 25/26 listopad 119 DM
Pokoj
dwuosobowy - 25/26 listopad 149
DM
Zgloszenia wypelnione niekomplatnie nie beda respektowane !
Sala
na 600 osob TYLKO DLA NIEPALACYCH !!!!
UWAGA bedziemy tego zakazu surowo przestrzegac !
Stoliki 10 osobowe - okragle. Orkiestry podamy w pozniejszym terminie!
Gwarancja rezerwacji miejsca na BALU to dopiero wplata dokonana przed 15 pazdziernika! Sam fax nie daje gwarancji otrzymania miejsca na Balu.
Pelny program Balu wyslemy tylko do osob zgloszonych.
Zobowiazuje
sie zapoznac zglaszane osoby z Regulaminem Balu
_______________________________________ dnia __________2000r
Podpis zglaszajacego
W czasie BALU – Biuro tel.: 0172-26-11414
Informacje dodatkowe pod telefonem: +49-2151-613 013 lub fax +49-2151-608802
Policzylam sobie pospiesznie, ze juz chyba przekroczyl osiemdziesiatke. Ma 90.
Kiedy pojawil sie i powoli, podpierajac sie laska, szedl przez sale, wstawalismy z miejsc, jakby wchodzilo do nas swiatlo. Najlepsze uczucia, jakie nosimy w sobie schowane na najlepsze okazje, rzucily nam sie do rak, a niektorym nawet do oczu.
Oto idzie Poezja, idzie Historia, idzie uchylic nam rabka Tajemnicy. Bo przyszedl na to czas.
Laska lezy obok krzesla, przy niej stoi teczuszka, na stole mikrofon, woda mineralna
i kwiaty. To wszystko. W duzej i malo przytulnej sali ambasady zwyczajny Wielki Czlowiek.
Co moze sie wydarzyc w ciagu dwoch godzin? Co nowego? Jakie maja byc pytania, aby wniosly nowe niepokoje i zaskakujace odpowiedzi? Albo czy wlasciwie po to przyszlismy?
Pan ambasador wita. Tym razem nie on jest wazny. Jest elegancki i pelen przekonywujacego szacunku, a wytwornie siwiejace skronie o jeden maly kroczek zblizaja go do Poety. Wita Go, postawa swoja dodajac jakby: " No coz, jestem tylko ambasadorem.", swiadom przemijalnosci urzedow wobec nieprzemijalnosci Sztuki.
Potem recytuje Jego wiersz, bo przeciez nic lepszego powiedziec sie nie da.
„Jestem tylko uczniem. Pozwol, ze Twoim." - mowi sylwetka Ambasadora, stojacego przed Starym Czlowiekiem, ktory oparty lokciami o stol mrozy zmeczone oczy, czeka...
"No juz dobrze, dobrze" - moglby powiedziec.
Uczniowie polskiej szkoly przy ambasadzie przejeci recytuja. On slucha, skupiony, uwazny. Mogliby byc Jego prawnukami. I pewnie sa.
Nasze tesknoty za ojcami, dziadkami, pradziadkami znajduja ulotne, zastepcze zaspokojenie.
W swiecie na zewnatrz tej sali Wielkosci juz nie ma, albo sa na krotko i nazywaja sie inaczej, albo juz tylko zamrozone w legendach ulegaja powolnemu zapomnieniu.
Wiec przyszlismy tu, aby zobaczyc, ze bywa inaczej, aby dotknac.
Legenda chodzi o lasce, mruga oczami, podpisuje swoje ksiazki, a wreszcie smieje sie, zastanawia,wspomina, ironizuje - taki rodzaj poczucia humoru maja bardzo mlodzi, madrzy ludzie. No wlasnie.
A tyle juz wie, ze stac Go na pewnosc i skroty, bo jest dalej niz my. Ale stac Go tez na zdziwienie, zwatpienie, na brak odpowiedzi, bo nie jest jeszcze az tak daleko, bo jest mlody i ma jeszcze tyle do przejscia, zanim powie jednoznaczne "tak" lub "nie". Na razie mowi "nie wiem". Wszystko jest jeszcze mozliwe.
Wlasciwie o co Go pytac? Czy trzeba?
Koniec. Podrywamy sie z miejsc, oklaski. Cale serca w klaszczacych dloniach. A On stoi, dlonmi zlaczonymi potrzasa, jakby trzymal w nich swoja radosc z tego spotkania (tak samo kiedys trzymalam konika polnego, zeby go miec, a nie skrzywdzic), usmiecha sie, jakby nie do konca wierzyl, jakby to byl pierwszy raz. Radosc swoja i wdziecznosc tak trzyma, na zawsze.
Do stolu tlocza sie ludzie z ksiazkami otwartymi do podpisania. Kto moze, robi zdjecia. Chocby kawalek twarzy z boku, albo za plecami, a moze nawet obok, zeby potem dzieciom pokazac, albo starej matce - polonistce w Polsce ku radosci.
Podpisy, podpisy, zdjecia, rozmowy obok, komentarze. Pare slow z zona - mlodziutka, nie ma wiecej niz jakies 70 lat -znowu zdjecia, ktos nie ma ksiazki, wiec chocby na kawalku papieru, ktory sie potem do ksiazki wklei...
I tak jeden po drugim, jeden po drugim, zgrabnie, z szacunkiem, bez tloku i zametu podpis odbiera i odchodzi go obejrzec, az przerzedza sie, topnieje przy stole jak przy oltarzu nasz stojacy na wysokosci zadania tlumek.
W malych grupkach rozmowy, usmiechy, popatrzmy jeszcze raz na zone, wielu wyszlo, rzecz dobiega konca...
I nagle dzieje sie cos niezwyklego.On zostaje - sam .
Laska lezy obok krzesla, przy niej stoi teczuszka, na stole mikrofon, woda mineralna i kwiaty I pioro, ktorego nie bylo przedtem. I On - sam.
Siedzi z rekami na stole, usmiecha sie do przeciwleglej sciany na drugim koncu tej wielkiej sali, a moze jest tylko zmeczony. Jest sam. Obok lezy pioro, na dzis juz niepotrzebne. Juz nikt od Niego niczego nie chce. Wszyscy zajeci sa cieszeniem sie z calego wydarzenia
i komentuja je z ozywieniem.
A On tu przeciez jeszcze jest . Obok przesuwa sie swiat.
I to wlasnie bylo najmocniejsze wrazenie tego wieczoru.
W domu moj syn zapytal: " Milosz... Milosz... to cos tak jak "Milosc" ?
Alina Wohlrapp
Doniesienia zza oceanu
CHICAGO
Ř -28 wrzesien 2000 -20:30 Spotkanie AMOPF -ksztalcenie podyplomowe .
Ř -26 pazdziernik 2000- 20:30 Spotkanie organizowane przez AMOPF ze Stowarzyszeniami Muzykow i Inzynierow pochodzenia polskiego. Temat: „Aspekty polityczne i historyczne, byc Polakiem, czy Francuzem polskiego pochodzenia
w Europie ? " referat pan ambasador Polski we Francji, profesor Stefan Meller.
Ř -18 listopada 2000 Walne Zebranie Stowarzyszenia AMOPF wraz z zaproszonym Stowarzyszeniem APSOP z Lille.
Ř -W Paryzu, od 18 do 22 wrzesnia 2000 odbeda sie w Bibliotece Polskiej , 6 quai d'Orléans 75004 Paris, jak co roku XIX dnie uniwersyteckie letnie, francusko-polskie.
Miedzy innymi w poniedzialek 18.09 M.J.B.Raimond, byly ambasador i byly minister wyglosi referat: „Francja, Polska i przyszlosc Europy".
Ř -Lille, Francja. W sobote 2-ego grudnia 2000 o 19:30 w salonach Hotelu Sofitel
( Lille -Métropole) w miejscowosci Marcq en Bareuil odbedzie sie bal towarzystwa meddycznego z Lille zjazd z autostrady Gand-paris (Gandawa-Paryz) nr 12 dalasze dane pod adresem : mailto:dr.andrzej@burzynski.com.fr
Ř 14 - 15 pazdziernika 2000 Zebranie wyborcze Polskiego Zwiazku Medycznego w Szwecji, Oddzial Sztokholm. Spotkanie odbedzie sie na statku Silja Line w trakcie podrozy do Ĺbo (Finlandia) i z powrotem. Koszty wyjazdu pokrywane sa w polowie przez Aventis, w polowie z wlasnych funduszow zwiazku. Poza zebraniem wyborczym przewidziana jest prezentacja dwoch lekow – Optinate oraz Triatec.
Kontakt: Hanna Pawlowska Framnäsbacken 12, 171 66 Solna
Dla przypomnienia podajemy, ze nasz kolejny wspolny wyjazd, tym razem do Ĺbo, jest kontynuacja tradycji na ktore sklada sie szereg wspolnie organizowanych podrozy – do Londynu (1994), Kilonii (1995), Helsinek (1996), Chicago (1996) oraz do Gdanska (1998).